Dzisiaj dla odmiany zamiast nad ocean
pojechaliśmy w las deszczowy, do Parku Narodowego Dorrigo. Jest
naprawdę niesamowity, drzewa są tak wysokie że nawet czasami
panoramiczne zdjęcia ich nie obejmowały :)
W niektórych miejscach chodzi się po
platformach, pod koronami drzew. Jest też kilka wodospadów,
oczywiście mnóstwo ptaszyny, są też węże drzewne na szczęście
żaden się nie rzucał :)
Po drodze mijaliśmy jeszcze bardzo
ładne miasteczko założone w 1870r. Bellingen, niestety nie było
się nawet gdzie zatrzymać na chwilę żeby zdjęcia zrobić, no
ruszyliśmy w kierunku Sydney bo prawie 600 km zostało a już tylko
jutro w drodze jesteśmy, niestety nie było już możliwości tak
jak poprzednie dni odbić sobie gdzieś pooglądać, trzeba było
jechać. Ostatecznie zostało nam 300 km do Sydney jesteśmy w
Forster, znów miedzy oceanem ale tym razem teżogromnym jeziorem.

Jest to już większe miasto ale i tak w miarę spokojnie jest, zrobiliśmy krótki spacer po okolicy no i cóż jutro już koniec wielkiej wędrówki zostaje już tylko Sydney i powrót do domu.
Jest to już większe miasto ale i tak w miarę spokojnie jest, zrobiliśmy krótki spacer po okolicy no i cóż jutro już koniec wielkiej wędrówki zostaje już tylko Sydney i powrót do domu.
A no i dorwałam w końcu swoją Pavlową :))))
Dawno tu nie zaglądałam, ale nadrobiłam wszystko:) Jako pamiątkę ja poproszę takiego koalę. Normalnie rozpłynęłam się, jak go zobaczyłam:) Fajnie, że już powoli wracacie, chociaż wiem, że Was to tak nie cieszy...Buziaki i korzystajcie na maksa ze wszystkiego, co daje Wam Australia:) Buziaki i gorące pozdrowienia od Pigulów:*:*
OdpowiedzUsuńTo byłam ja, Dorota (mimo, że z Darka konta):D
OdpowiedzUsuń