Z Port Augusta ruszyliśmy w kierunku
Coober Pedy 550 km niczego jakby to Marcel określił i trudno się z
nim tym razem nie zgodzić. Po drodze mijaliśmy całe 3 stacje
benzynowe i może z 4 "miejscowości" jak na Polskie warunki
słowo przesadzone po jakieś 2-3 domy, a dalej będzie jeszcze
ciekawiej. No początku jak zaczynałam jeździć po Australii
przerażało mnie jak przez 50 km nie mijaliśmy cywilizacji, bałam
się co by było jak by się coś stało. Trochę mi się zmieniła
perspektywa.
Po drodze zatrzymaliśmy się tylko
kilka razy, np przy wyschniętym zasolonym jeziorze, swoją drogą
mogliśmy tu utknąć bo okazało się że na parkingu wypadły mi
klucze a to już 200 km w głąb pustyni było ale tu jak zawsze
znaleźli się dobrzy ludzie, którzy nawet zaczekali przy naszym aucie
żeby mieć pewność że dobrej osobie oddają


Ta jakby każdy rozkopywał ziemię tam
gdzie stanie. Wszędzie pył, ale ma też swój urok. Podziemne domy,
kościoły nawet camping na którym śpimy,

Pan urządził go przy swojej dawnej kopalni wieczorem zrobił też po niej wycieczkę. Jak się ma namiot można spać pod ziemią, my na górze w aucie ale też ciekawie.
Pan urządził go przy swojej dawnej kopalni wieczorem zrobił też po niej wycieczkę. Jak się ma namiot można spać pod ziemią, my na górze w aucie ale też ciekawie.
Jeżeli się uda to jutro zobaczę już
Ayers Rock.
https://plus.google.com/photos/100660507596258918899/albums/5946054065776337809?authkey=CNDos63nz_GEIA
Karolina, ja rozumiem że najlepiej by było dla CIebie zostać w Australli ale nie na takiej pustyni ;) jak już masz gubić to w takim mniej odludnym miejscu ;) pozdrawiam, i dzięki za fajną lekturę :):) cały czas trzymam kciuki, i śledzę wasze kroki ;):D
OdpowiedzUsuńPozdrów Marcela