Dziś pokonaliśmy 600 km spory kawałek Australii Południowej, jesteśmy obecnie w Port
Augusta, można powiedzieć ostatnim bastionie cywilizacji i bramie
na pustynię.
Mieliśmy dziś ciekawy przekrój
krajobrazów, od typowego południowego wybrzeża, przez jeszcze w
miarę zielone pastwiska, potem pas przybrzeżnych jezior, ogromne
przestrzenie pól pszenicy, aż po pustynię na której skraju
jesteśmy.


Pomimo szybkiego tempa i tak wydaje mi
się że dużo zobaczyliśmy.
Udało też się na chwilę wstąpić do
Adelaide i powiem, że z obecnych miast podobało mi się tu
najbardziej. Nie ma tego wielkomiejskiego tłoku pomimo że jest to
stolica stanu, jakoś tak spokojnie, przyjemnie dużo zabytkowej
architektury, brak drapaczy chmur. Ogólnie ludzie jacyś tacy
uśmiechnięci, zadowoleni. W takim mieście mogłabym żyć :)
Jutro jedziemy do Coober Pedy a potem
to już całkiem w pustynię.
Czuć już w powietrzu co nas czeka
jest 22.00 a jest nadal gorąco....
No i muuuuuchy takich ilości i tak
wrednych jeszcze nie spotkałam
Takie płaskie klimaty, prawie jak między Zawierciem a Warszawą ;)
OdpowiedzUsuńTymczasem pragniemy donieść, iż Wasze mieszkanie jest w pełni zaopiekowane i czuje się świetnie :)
Nawet pilnujemy, aby na półkach nic się nie zakurzyło: kliknij tutaj
No i znowu cisza :(
OdpowiedzUsuńCo pustynia was pochłoneła
OdpowiedzUsuń