Mam odrobinę internetu, oczywiście
jak zwykle limitowanego, postaram się dodać choć kilka zdjęć do
zaległych blogów, reszta jak się uda później.
Z Cairns ruszyliśmy dziś do
Townsville, gdzie mamy zamiar jutro popłynąć na Magnetic Island.
Dzisiaj wróciliśmy do starego trybu
podróżowania, czyli w kierunku celu z małymi eksploracjami po
drodze na 400 km odcinku udało nam się w dwóch parkach narodowych
powędrować lasem deszczowym, w tym drugim jakbyśmy poszli dłuższą
ścieżką to ten deszcz porządnie by nas zlał, tropiki pokazały
nam co znaczy tutaj deszcz.

Po drodze oprócz dzikich lasów
tropikalnych były tylko plantacje trzciny cukrowej, do
każdej z nich dochodzi wąskotorówka którą ta trzcina jest
transportowana i plantacje bananów na jednej sobie kupiliśmy
bananki prosto z drzewa.
Jeszcze oczywiście zahaczyliśmy o
plażę do tej szło się przez namorzyny gdzie podobno lubią sobie
krokodyle siedzieć, na szczęście tym razem było sucho.
No i jeszcze piękne wodospady, pod
którymi można się kąpać w naturalnych kamiennych basenach, jak
się ma czas oczywiście zostać cały dzień :/
No i dotarliśmy do Townsville, gdzie
dałam się namówić żeby wjechać na najwyższy szczyt w okolicy
na punkt widokowy. Australijczycy jak mają jakąś górę w okolicy
miasta to zaraz na nią taki wjazd robią, te nasze biedne autko
kiedyś już tego nie zniesie, nieźle się znów musiało powspinać.
No jutro eksploracja Magetic Island i
dalej w drogę żeby zdążyć dojechać do Sydney
https://plus.google.com/photos/100660507596258918899/albums/5946273862271512737?authkey=CPDeyMmLhs34vgE
https://plus.google.com/photos/100660507596258918899/albums/5946273862271512737?authkey=CPDeyMmLhs34vgE
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz